„Każdy powinien znaleźć sobie taką swoją Indonezję…”

Kolejna inspirująca pasja naszego pracownika. Trochę o podróżach, autostopie i Bałkanach! Tym razem miałam przyjemność przeprowadzić wywiad z Michałem, kierownikiem działu produktu. Wiele ciekawych historii i podróżniczych wspomnień. Co tu dużo pisać, po prostu przeczytajcie! 

 

Jedną z Twoich pasji są podróże! Opowiesz coś więcej na ten temat?

 

Pasja zaczęła się wraz z moim wyjazdem na erasmusa do Słowenii, gdzie praktycznie co weekend gdzieś jechaliśmy. Wsiadaliśmy w auto i kładąc palec na mapie decydowaliśmy, gdzie się udamy. No i tak udało mi się zwiedzić w ciągu roku kilkanaście krajów Europy. Poznałem także całą masę fantastycznych ludzi, zobaczyłem wspaniałe zabytki i miasta. I tak naprawdę mi to zostało! Pomimo powrotu do Polski stwierdziłem, że jest to tak ciekawe i pasjonujące, że muszę to kontynuować.

 

208160_1502550782549_2841023_n

 

Często podróżujesz?

 

Teraz już zdecydowanie rzadziej. Po powrocie ze Słowenii starałem się raz, czy dwa razy w miesiącu gdzieś pojechać. To było o tyle ciekawe, że wówczas miałem dziewczynę w Turcji, do której często jeździłem, ale wracałem w sposób niestandardowy, np. autostopem, autokarem przez różne kraje. Kupowałem bilet w jedną stronę, a moje powroty były raczej spontaniczne. W tej chwili, że tak powiem osiadłem trochę na stałe. Odkąd pracuję w Wyjątkowym Prezencie i ożeniłem się, to mam mniej czasu, ale i tak staram się realizować tę pasję.

 

Czy Twoje podróże zazwyczaj były planowane, czy zdarzały się też spontaniczne?

 

I tak, i tak. Zdarzyło się nawet, że razem ze znajomym mieliśmy jechać do Wrocławia, uciekł nam pociąg, więc postanowiliśmy wsiąść w pierwszy pociąg jaki przyjedzie i pojechaliśmy na Słowację. Na Słowacji okazało się, że nie ma jak wrócić tego samego dnia, a miał być to wypad dwudniowy. Stwierdziliśmy, że jeszcze tam trochę pojeździmy, z jednego miasta do drugiego, i tak nam się zeszło pięć dni. Nocowaliśmy w hostelach, albo u przypadkowo poznanych ludzi, a miał być to dwudniowy wypad do Wrocławia. Ubrania też mieliśmy tak naprawdę przygotowane tylko na Te dwa dni (śmiech). Ale były też planowane wyprawy, gdzie cały harmonogram był dobrze przygotowany. Wraz z przyjaciółmi pojechaliśmy przykładowo do Rosji, żeby wchodzić na Elbrus. To jest najwyższy szczyt Europy. Cała wyprawa była zaplanowana bardzo szczegółowo, włącznie z rozpisaniem godzinowo, skąd dokąd się udamy, o której godzinie będziemy mieć autostop, dokąd dojedziemy, a potem gdzie i ile spędzimy czasu. Jednak w drugiej połowie tej wyprawy stwierdziłem, że mam już dość gór. Razem z trzema znajomymi oderwaliśmy się od reszty grupy. Pojechaliśmy z gór, nad morze Czarne i zaczęliśmy przygodę pod tytułem „jeżdżenie autostopem z Rosjanami”. Pojechaliśmy na festiwal muzyczny nad morzem Czarnym. Potem pojechaliśmy autostopem na Krym i poruszaliśmy się z miejsca na miejsce, nocując w pustostanach, albo namiocie, wszędzie gdzie popadło.

 

190159_3028988662542_319653295_n

 

Dlaczego akurat autostop? Kwestie finansowe, czy raczej chęć przygody, adrenaliny?

 

Głównie chodziło, żeby poznawać ludzi. Najłatwiej jest poznać ludzi właśnie przez autostop, bo nie zatrzymują się osoby, że tak powiem „normalne”. Zazwyczaj na autostop zabierają ludzie, którzy zwyczajnie nudzą się w podróży i jest to forma rozrywki. Są to osoby, które same podróżowały autostopem, które mają bardzo otwarte głowy i bardzo lubią również podróże i doceniają też taką formę podróżowania. Więc wiadomo było, że jak już ktoś zabierał na stopa to będzie ciekawa konwersacja, że będzie można się poznać. Czasem ludzie zapraszają również do siebie. Mam nawet ciekawą historię apropos autostopa! Nie dotyczy ona mnie, ale mojego znajomego. Poznał on osobę w autostopie i okazało się, że jedzie na wesele. To było w Turcji wschodniej. Pojechał na wesele, które było robione u Kurdów, gdzie był honorowym gościem na tradycyjnym kurdyjskim weselu. Tego typu sytuacje właśnie się dzieją.

 

Czy masz jakiś kontakt z tymi osobami?

 

Nie, to nie jest tak, że jakoś te kontakty się zbierało, kolekcjonowało. To raczej były takie znajomości na chwilę. Tych ludzi się poznało, spędziło podróż, dwie czy trzy godziny, wysiadało i łapało kolejnego stopa. Część osób faktycznie jak gdzieś poznałem, np. na tym festiwalu w Rosji mam ich teraz w kontaktach na facebooku, natomiast jakoś kontaktu nie utrzymujemy. To są powiedzmy „bardzo płytkie” znajomości, ale bardzo ciekawe i rozwijające. Ale może to może ze mną jest problem? (śmiech)

 

Głównie zwiedzałeś Bałkany i Rosję. Dlaczego akurat te kierunki?

 

Bałkany dlatego, że studiując w Słowenii, od razu mnie zainteresowały tamte tereny. Niesamowici i ciekawi ludzie. Można by powiedzieć, nieskażeni Europą i globalizacją. To tereny, które są w totalnej opozycji politycznej i kulturowej do naszego europejskiego i amerykańskiego punktu widzenia. Mają zupełnie inne spojrzenie i inne poglądy na większość spraw, które na śweicie się dzieją. Ale także mają różne poglądy na historię, socjologię. Są niesamowicie ciekawymi osobami do rozmowy, dyskusji. Po prostu ciekawie jest poznać ich punkt widzenia. Druga rzeczą jest to, że studiując w Słowenii nauczyłem się nieco języka Słoweńskiego i Chorwackiego, a znając Chorwacki to w większości znałem też Serbski. Ci ludzie nie zawsze znają angielski, więc porozumiewając się w ich języku widać, że oni są zachwyceni, że przyjeżdża ktoś z takiego odległego kraju jak Polska i nagle mówi w ich języku. Łamanym, bo łamanym, ale mówi. Stara się, próbuje i od razu mają inne podejście, są bardzo otwarci. Ludzie zarówno na Bałkanach jak i w Rosji są bardzo otwarci, bardzo przyjaźni, a przy tym są bardzo bezinteresowni. W Polsce jak ktoś się do mnie uśmiecha, na mnie patrzy, mogę odczuć, że coś ode mnie chce, albo będzie chciał mnie o coś zapytać. Niestety taki jest jeszcze pogląd w Polsce. Na szczęście są też w naszym kraju ludzie, młodzi ludzie, otwarci, którzy podróżują po całym świcie. Zasilają naszą kulturę nowym pierwiastkiem. Własnie tacy otwarci, pełni radości ludzie to jest przyszłość i warto takich ludzi poznawać na każdym kroku. Na Bałkanach, w Rosji jest ich masa. W Polsce są to głównie ludzie młodzi.

 

553603_3028992462637_1099831836_n

 

Będąc w Polsce interesujesz się tym co dzieje się na Bałkanach, w Rosji czy w innych miejscach po których podróżowałeś? Śledzisz wydarzenia?

 

Jasne to w ogóle jest niesamowite patrząc na to z tej perspektywy. Donieck, miasto które zwiedziłem, teraz zupełnie zrujnowane. Pamiętam bardzo nowoczesne, piękne, zbudowane na Euro2012 lotnisko. A w tej chwili jak w telewizji patrzy się na zdjęcia, na filmy właśnie z Doniecka to jest to kompletnie inny świat, totalnie zniszczony! Trzeba będzie naprawdę wielu, wielu lat, żeby to odbudować. Krym! Poznałem mnóstwo ludzi na Krymie, nikt nie patrzył na to z jakiego narodu jest, Rosjanin czy Ukrainiec. Świetni ludzie, którzy chcieli się też poznać ze mną i z moimi znajomymi, spędzić czas i świetnie się bawić. W tej chwili jak się patrzy na Krym, na wrogość, to jest to mało zrozumiałe dla mnie. Dlaczego ludzie, którzy żyją obok siebie i tyle lat żyli w pokoju, teraz stoją po obu stronach barykady.

 

Czy planowałeś bądź planujesz mieszkać w innym kraju niż w Polsce?

 

Dalej planuję! Osoby, które mnie znają wiedzą, ze moim celem na emeryturze jest mieszkać w Chorwacji. Pomimo tego, że można powiedzieć, ze Chorwacja już jest krajem Europejskim, to dalej jest nieskażona tą masowością. Ma naprawdę wiele do zaoferowania, a do tego klimat, wspaniali ludzie i piękne widoki.

 

Czy jakaś podróż ma szczególne znaczenie dla Ciebie? Jakieś miejsce które zrobiło na Tobie największe wrażenie?

 

Można powiedzieć, ze dwie podróże. Właśnie ta po Rosji i Ukrainie, która była kompletnie nieplanowana. Mieliśmy rozpisany harmonogram dzień po dniu, a ja się zupełnie z tego wyłamałem, z czego summa summarum jestem bardzo zadowolony. Może znajomi, którzy mieli ze mną podróżować nie byli zadowoleni, ale ja wyłamałem się z tego bo nie potrafiłem w takim schemacie podróżować. Musiałem mieć coś spontanicznego. A druga, to podróż autostopem przez Bałkany. Czyli obie takie spontaniczne podróże, które bardzo zapadły w pamięć. Myślę, że główną przyczyną tego, dlaczego to właśnie je wybrałem jest to, że w obu przypadkach nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać następnego dnia. Podróże samolotem, samochodem, takie planowane – nie traktuję ich jako przygodę. W tym roku byłem też w Indonezji, pojechaliśmy razem z żoną na wakacje typu: hotel, spokojne życie i zwiedzanie z przewodnikiem. Ale jak się jest z żoną to trzeba być też trochę odpowiedzialnym. Nie można powiedzieć „dobra, wsiadamy na skuter, jedziemy w góry, zanocujemy w lesie, jakoś wrócimy”. Jak się jest samemu można robić największe wariactwa, niekoniecznie mądre.

 

Chciałbyś jeszcze odbyć taką spontaniczna podróż? Autostopem?

 

Mam nadzieję, że się wydarzy coś takiego spontanicznego.

417513_3030866149478_955562308_n

Wiem również, ze interesuję Cię fotografia! To kolejna Twoja pasja?

 

Swojego czasu bardzo dużo fotografowałem. Właśnie podróże plus fotografie, były dla mnie nierozłączne. Nie chodziło o samą fotografię, portretowanie. Chciałem po prostu uchwycić te wszystkie chwilę i miejsca, które mogłem zobaczyć. Byłem samoukiem, nie uważam żeby mi to jakoś znakomicie wychodziło. Znam ludzi, którzy fenomenalnie fotografują, wygrywają konkursy, którym należy się naprawdę wielki szacunek za to, jak oni to robią i jak to wygląda finalnie. U mnie to wyglądało tak, że swojego czasu prowadziłem bloga fotograficznego i bardzo mi się podobała taka forma utrwalania. Potem mam do czego wracać po latach i do dziś to tego wracam. Kiedy pamięć się już zaciera, to właśnie zdjęcia, są tym nośnikiem pamięci. A czasem pomimo młodego wieku wielu rzeczy też już nie pamiętam.

 

Czy kiedykolwiek planowałeś zawodowo zająć się fotografią?

 

Nie, nigdy nie chciałem planować tego zawodowo, gdyż straciło by to dla mnie element hobby. To była dla mnie taka ciekawostka, którą robiłem sam dla siebie. Gdybym zaczął na tym zarabiać, to jakieś kompromisy się zaczynają, zlecenia, schematy, a finalnie może nawet frustracja.

 

A dlaczego zdecydowałeś się na pokazanie szerszej publiczności swoich zdjęć? Czyli dlatego postanowiłeś założyć bloga?

 

Hmm, ciężko powiedzieć. Trochę szedłem z nurtem, wtedy było popularne zakładanie blogów i fotoblogów. A z drugiej strony, troszkę mnie do tego znajomi namawiali „ej podeślij nam te zdjęcia”, „chciałbym zobaczyć te zdjęcia”. I cały czas, jak takie pytania się pojawiały to stwierdziłem „okej, zrobię z tego bloga!”. Wrzucałem te wybrane zdjęcia, wysyłałem link i jakoś to poszło. Oni czasem wysyłali swoim znajomym, ludzie z zewnątrz pisali do mnie z pozytywnymi komentarzami. Coś na zasadzie „pochwalę się, byłem tu, robiłem to, zrobiłem zdjęcia, pokażę jak to wyglądało, może kogoś innego to zainteresuje i też wybierze się w te rejony”.

 

226420_1525078785735_3559994_n

 

Miejsce, w którym pracujesz jest dość nietypowe. Wręcz powiedziałabym, że idealne dla osoby, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Opowiedz proszę o początkach pracy w Wyjątkowym Prezencie. Jak zaczęła się wasza współpraca i kiedy tu trafiłeś?

 

Najciekawsza jest forma w jakiej wysłałem CV do Wyjątkowego Prezentu. To było zaraz po mojej podróży po Rosji. Po tych 40 dniach odmienił się mój światopogląd. Jak wróciłem to stwierdziłem, że może warto gdzieś tak osiąść na stałe, może warto spróbować czegoś nowego i trafiłem zupełnie przypadkiem na ogłoszenie Wyjątkowego Prezentu. Nie poszukiwałem specjalnie pracy, tak sobie przeglądałem różne oferty i znalazłem ogłoszenie. Stwierdziłem „co mi szkodzi?”. Tym bardziej, ze ogłoszenie wyglądało zupełnie jak zaproszenie do przygody, więc postanowiłem przyjąć to zaproszenie. W moim CV nie było załączone jedno zdjęcie w krawacie, ale trzy różne. Dwa z podróży, a jedno z takich walk rycerskich, w których brałem swojego czasu udział. Czyli jedno było w zbroi, jedno było jak się wspinam po skałkach i jedno było z jakiegoś szczytu. To jakoś wyjątkowo zainteresowało osoby rekrutujące i tak zaczęła się przygoda. Zostałem zaproszony, mieliśmy rozmowę i rozmowa też dotyczyła głównie pasji. A skoro tych pasji trochę wówczas realizowałem to było o czym rozmawiać.

 

Czy pracę w Wyjątkowym Prezencie również traktujesz jako swoją pasję?

 

Oczywiście! Najbardziej cieszę się z tego, jakich ludzi poznaję tutaj. Zawsze poznawanie ludzi było moją pasją i najciekawszą częścią tej pracy jest poznawanie ludzi. W 95% osoby, z którymi mam kontakt biznesowy, są to osoby, które poprzez prowadzenie swojej działalności realizują się również prywatnie. Są to ludzie zwariowani, szaleni, którzy kochają to robią i to jest najciekawsze w tym wszystkim.

 

Zajmujesz się produktem i kontaktem biznesowym z partnerami. Czy spełniasz się w tym co robisz?

 

Oczywiście, ze tak. Głównie ten kontakt z człowiekiem, który jest po drugiej stronie. Zawsze staram się zrozumieć potrzeby, zrozumieć przekonania tej osoby i to czym się kieruje. Myślę, że mam spory poziom empatii, że potrafię zrozumieć tego człowieka, wczuć się w tą sytuację i zaproponować rozwiązania, o których sam pewnie nie myślał, ale które mogą być ciekawe i interesujące. Gdybym miał pracować gdzieś, gdzie nie miał bym kontaktu z człowiekiem, gdzieś gdzie nie ma nowych ludzi, to myślę, że bym się zwyczajnie zanudził.

 

Czy planowałeś „zostać kimś w przyszłości”?

 

Mówiąc pół żartem pół serio, to pamiętam taki rysunek. jak mały Jasio przypomina sobie swoje dawne lata, gdy tata pyta się „Kim Jasiu byś chciał zostać w przyszłości?”. Jasio odpowiada „Menelem!”. Później siedzi sobie ten sam Jasiu za biurkiem w krawacie i mówi „cholera coś się nie udało” (śmiech).

 

6970_kim-chcesz-byc-gdy-dorosniesz

 

Ja myślałem, żeby zostać takim człowiekiem świata, ale w innym wydaniu, czyli globtroterem, żeby podróże stały się moim sposobem na życie. Swojego czasu nawet zacząłem planować, że pojadę tu, założę właśnie bloga. Okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe. Ludzie, którym to się udało raczej tego nie planowali. Przynajmniej nie Ci, o których ja słyszałem. Niektórzy są faktycznie z innej planety i tak mocno związani są z tą swoją pasją, że nawet nie zauważyli, jak stała się ich sposobem na zarabianie. Tak czy owak, jest bardzo ciekawą rzeczą wyjechać i tak naprawdę prowadzić działalność z zupełnie innego miejsca na świecie. W Indonezji, na Balii, gdzie wzięliśmy ślub poznaliśmy kobietę, która nam organizowała wszystkie formalności i ceremonię. To jest ciekawy przykład takiej osoby. Znalazła sobie taki sposób na życie, że organizuje śluby w Indonezji. Ona tam mieszka przez pół roku, kiedy jest sezon ślubny, a drugie pół roku w Polsce. I przez te pół roku jak tam jest, w każdym tygodniu ma jakieś pary, które przyjeżdżają z Polski, lub też innych krajów Europy i organizuje im śluby. To w ogóle nie było planowane z jej strony. Znała Indonezję, często tam jeździła i ktoś kiedyś jej powiedział „słuchaj a Ty byś mogła zorganizować mi tam ślub na miejscu?”. No i zorganizowała najpierw jeden, potem drugi, piąty. Okazało się, że można zrobić z tego biznes, że można na tym zarabiać. Zamieszkała tam, kupiła dom. Robi te śluby, pracuje, ale tak naprawdę realizuje to, co naprawdę chciała w życiu robić, czyli podróże i ukochana Indonezja. Myślę, że każdy powinien znaleźć sobie taką swoją Indonezję, odkryć to, co jest dla niego w życiu najważniejsze i robić to pomimo wszelkich przeciwności, bo w życiu liczy się prawdziwa pasja.

 

Takie podróże dostarczają wiele niezapomnianych przeżyć, dlatego to fantastyczny Pomysł na Prezent! A może sami lubicie podróżować? Pewnie jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, których nie mieliście okazji zwiedzić. Czas najwyższy!

 

Weronika Kantor